Historia smoka Lovi i czarnego psa


Będąc w ciąży naiwnie łudziłam się, że będę miała bezsmoczkowe dziecko. Moje marzenie obróciło się w pyl w 8 dniu życia Rumpla. Wtedy to mąż zrobił wszystko co w jego mocy, by syn zechciał wziąć do buzi smoczka. I tak oto zaczęła się jedna z wielu przygód Rumpla. Przygoda ze smokiem Lovi. Smok wiele miał barw odkąd zamieszkał z nami. Najpierw był malutki, później rósł razem z Rumplem. Aż nadszedł taki dzień…

Jak Rumpel poznał smoka

Cała historia ma miejsce w jednej z metropolii. No dobra, żartowałam. Ale jedno jest niezaprzeczalne. Rumpel miał być bezsmoczkowy, jednak szybko zmieniliśmy zdanie. Zwłaszcza, że był karmiony piersią na żądanie. Oznaczało to na samym początku pełną okupację mojego biustu. Dzień i noc, co chwilę. Bez wytchnienia, ale też i bez narzekań. Problem jednak w tym, ze odruch ssania był silny zwłaszcza przy zasypianiu i w pierwszej fazie snu. No i niech mi ktoś mądry powie co z takim niemowlakiem zrobić. On przy cycku usypiał pięknie, ale próba odstawienia kończyła się wybudzeniem. Największy jednak problem pojawił się, kiedy mały już był najedzony, a ssać dalej chciał. No i tu przyszedł z pomocą arsenał z szuflady.

Pomimo najszczerszych chęci i marzeń pozostałam racjonalna i szykując wyprawkę zaopatrzyłam Rumpla w cały arsenał smoczków do wyboru. Kształty, materiały i obudowy, a nawet różne kolory. No i po piątym wsadzonym bezskutecznie smoczku otworzyliśmy ten najbardziej obiecujący.  Firma Lovi przyszła nam z pomocą, jak już teraz wiadomo, nie ostatni raz.

Smoczki Lovi  wpasowały się idealnie swoim kształtem do małej buźki Rumpla. Jak zassał raz, tak już pozostał wierny swoim smokom. Przez wszystkie te miesiące zdążyliśmy poznać wiele różnych kolekcji, wzorów i kolorów smoczków. Mamy uwiecznione na rodzinnej sesji, w przypadkowych fotkach, a nawet przy świątecznych okazjach. Okazały się idealne dla młodego. Najważniejsze dla mnie jednak było to, że nie zaburzyły odruchu ssania. Kształtem wpasowały się chyba do kształtu piersi i samej brodawki. Dzięki temu nie musiałam martwić się o karmienie piersią, a smoczek spełniał swoją funkcję – głównie uspokajającą 😉

 

Koniec przyjaźni

Jednak wszystko kiedyś musi się skończyć. I tak też zakończyć musiała się pomoc Lovi smoka. Zbieraliśmy się do tej decyzji już kilka tygodni, ale jakoś tak nie było dobrego momentu. A to jakieś przeziębienie lekkie się przyplątało, a to kłopoty z zasypianiem, a to jeszcze coś innego. Później jeszcze odstawienie od piersi. Jednak nadszedł ten dzień i to w dodatku tak niespodziewanie, że nikt tego ani nie planował, ani nie wiedział, że się nadarzy.

To popołudnie Rumpel spędził z ciocią Jadwigą. Poszli na piękny i długi spacer, na którym nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Otóż na tym spacerze Rumpel stracił smoka. Smok choć taki niby wielki został porwany przed wielkiego, czarnego psa, którego mijali spacerując wałami wzdłuż oświetlonej pięknym Słońcem Odry. Pies ten uciekł ze smokiem w sina dal i ani myslał oddawać swoja zdobycz. Do domu trzeba było wrócić bez smoka…

Po powrocie ze spaceru Rumpel miał zaplanowaną drzemkę. Jednak ponieważ smok nie chciał się odnaleźć mały Rumpel został zmuszony, aby zasnąć bez smoczka.

W tym momencie dla mniej wyrozumiałych wyjaśnię, że absolutnie troskliwa ciocia Jadzia nie pozwoliła wielkiemu czarnemu, obcemu kundlowi ani nawet rasowemu psu wyrwać z rąk bezbronnego dziecka smoczka. Ale ponieważ smoczek nie chciał się odnaleźć jak na złość w żadnej szufladzie, to powstała historia – w części prawdziwa, bo psa spotkali…

I może nie byłoby to mistrzostwem manipulacji gdyby nie fakt, że wieczorem podtrzymaliśmy te bujdy. Nie ukrywam, że tego wieczoru Rumpel długo zasypiał. Dłużej jeszcze niż zwykle i wymagał więcej uwagi. Ostatecznie nie poddałam się, cierpliwie pomagałam mu się wyciszyć i w końcu padł.

I tak oto jednym cięciem zakończyła się historia smoka. Odszedł na zasłużoną emeryturę do krainy zużytych smoków i pudełek pamięci.

Nie ukrywam, że ze smoczkiem było łatwiej. Smoczek pozwalał Rumplowi szybciej usnąć. Był przyjacielem i pocieszycielem w smutku. Jakoś wszystkie łzy szybciej przestawały kapać, gdy był smoczek. Ale udało się. Smoczek już nie wrócił. Po dosłownie czterech czy pięciu wieczorach Rumpel przestał się nawet o smoczka dopominać.

Nastąpiło kilka śmiesznych epizodów kiedy młodemu przypomniało się, że w mamusiowych cyckach kiedyś było mleko i zaczął się o nie dosyć mocno dopominać, ale na szczęście zrezygnował gdy został poinformowany, że tam już nawet woda nie leci 🙂

Nowa era

Zakończyła się era dinozaura, a właściwie era smoka, naturalnie więc nadszedł czas na nowe przygody. Równolegle z końcem jednej ery musi nastać nowa… A ta jest niesamowicie ciekawa i różni się znacznie od prehistorii 🙂

 

You may also like

LEAVE A COMMENT

O mnie

Zofia

Kim jestem? Hmm… Jestem tysiącem osób w jednej. Jestem kobietą, żoną, mamą, córką, wnuczką, pracownikiem, kucharką, sprzątaczką, gosposią, nianią, kochanką. Jestem sobą i jestem efektem swoich rodziców.

Zblogowani

Zblogowani