Sylwestrowe szaleństwo z dzieckiem


Każdy kto ma małe dziecko wie, jak bardzo świat się zmienia gdy ono się pojawia. ulegają zmianie priorytety i oczekiwania, plany, marzenia i opinie. Ale raczej nie jest możliwy aby my, rodzice mogliśmy się zmienić w stu procentach. Co więc zrobić gdy rodzice są bardzo zabawowi i rozrywkowi, a maluszek jest noworodkiem lub niemowlakiem? Macie też takie problemy przed Sylwestrem, karnawałem, a może już je rozwiązaliście podczas zabawy Andrzejkowej? Jak sobie poradzić z planowaniem i co wybrać? Hmm, nie wiem czy Wam pomogę, ale mogę napisać jak ja postanowiłam rozwiązać sytuację całonocnych imprez i szaleństw do białego rana przy małym Rumplu.

Będę bardzo subiektywna , ale i niesprawiedliwa w swoich słowach. Ale to tylko dlatego, że jest to moja osobista, wyłącznie na podstawie moich odczuć wykreowana opinia. Słowem wstępu muszę Wam powiedzieć i przyznać, że akurat jestem typem człowieka, który lubi tańczyć, bawić się w umiarkowanym zakresie. Nigdy nie musiałam wyjść ostatnia z imprezy czy klubu, potrafiłam obyć się bez alkoholu na imprezach i kiedy czułam zmęczenie to po prostu zbierałam się do domu. Nie jest dla mnie problemem fakt, że pozostanę z dzieckiem w domu, pobawię się z nim a później pod ciepłym kocem obejrzę jakiś film. Ale to tylko ja. Mąż jest zupełnie inny. I chyba nigdy do końca nie zrozumiemy się nawzajem. On z kolei jak szaleje to na całego, do bielutkiego ranka, przychodzi do domu gdy już świta, najchętniej spałby do popołudnia i kiedy się bawi to nie ma z tylu głowy wkurzającego (w jego odczuciu) głosu rozsądku. Jak zatem w takiej sytuacji pogodzić rozbieżne plany Sylwestrowe i wszystkie inne dotyczące imprez?

Też tak macie? Nie? No to zazdroszczę. Wtedy każda opcja jest fajniejsza. Możecie być spokojnymi domatorami i spędzić Sylwestra w moim stylu. W tym roku nawet się nie wysilam i nie robię całego stołu jedzenia. Bo i po co? Mój mąż nie jest łasuchem, a tylko dla siebie? Żeby być już nie tylko słoniem a wielorybem? Nie dziękuję. Strój dowolny – balowy, sportowy, a nawet piżama przejdzie. W swoim domu można w końcu robić co się chce i jak się chce. Można nawet iść spać. Przed 24. Ale to już opcja dla wielkich śpiochów, mam, które mają ranne ptaszki wymagające opieki i zgredów.

Kolejna opcja to znaleźć opiekunkę do dziecka aka babcię, ciocię, kuzynkę, siostrę lub inną, która ma na czole napisane zwariowałam i się zgadzam. Wmanewrować taką w opiekę nad maluchem i puścić się w wir sylwestrowej nocy. Szaleć na parkietach klubów, pić szampana, o godzinie zero całować się pod ratuszem przy koncertach na wolnym powietrzu i rano z zachrypniętym głosem i spuchniętymi oczami rześko wejść w nowy rok. Zapewne o 5:30. Razem z synem, który postanowił szybko i intensywnie rozpocząć kolejny rok w swoim życiu. Bo mężuś w tym czasie z pewnością będzie spał snem sprawiedliwym i głębokim i tak do południa, po czym zwlecze cztery litery z łóżka tylko po to aby kolejną godzinę spędzić w łazience na doprowadzaniu się do wyglądu „przed”. I po południu kiedy Wy już będziecie miały oczy na zapałkach albo jeszcze lepiej pod wieczór kiedy to maluch powinien się wyciszać tatuś znajdzie w sobie nowe pokłady energii na zabawę z synem. Nie? Taka opcja też Was nie rajcuje?

To możecie jeszcze wybrać bramkę numer 3, opcję nowoczesną i popularną w naszym małżeństwie. Opcję, której moja mama absolutnie nie rozumie, na którą by się nigdy z tatusiem nie zgodziła. Polega ona na tym tajemnym myku, że trzeba pogodzić się z hulańczą duszą męża i ustalić taki scenariusz, który będzie pasował wszystkim. Moja wersja jest taka: część wieczoru razem, reszta osobno. Przygotuję grzańca, posiedzimy razem, obejrzymy jakiś film, pobawimy się z Rumplem. A kiedy ta mała kochana dusza pójdzie spać to mąż wybierze się na balety. My mamy tajną broń w postaci trzeciej osoby. Więc może następować rotacja bawiących do odpoczywających. Oczywiście o północy nie ma opcji Hubbie będzie mi dawał buziaka i patrzył głęboko w oczy. Bo jak inaczej mam niby wejść szczęśliwie w Nowy Rok? Ale dalsza część sylwestrowej nocy to już inna para kaloszy. Ja zapewne z poczucia odpowiedzialności, realizmu i głęboko siedzącej matczynej troski pójdę spać wcześniej, a imprezowicze pójdą dalej w świat, tańczyć, hulać, pic do rana i szampańską zabawą witać 2016.

Oczywiście każdy robi to co lubi, jak lubi i kiedy lubi. Moje rozważania tez na razie są tylko w fazie pomysłów. I nie mam tu na myśli tylko zabawy sylwestrowej. Można przecież korzystać z nich cały rok. Ale wiecie co? Po cichu liczę na to, że Hubbie sam wpadnie na pomysł, aby jednak trochę zluzować imprezowe zapędy i nie pójdzie wcale lub wróci do mnie, abyśmy wspólnie mogli podziwiać z okna/balkonu fajerwerki i świętować, że staliśmy się o rok starsi i oby o rok mądrzejsi.

A Wam i nam moi drodzy życzyć pragnę, aby Rok 2016 okazał się przychylny marzeniom, żeby każdy dzień nadawał Wam sens i poczucie realizacji, zadowolenia i optymizmu, żeby porażki zawsze budowały w Nas siłę i doświadczenie, plany i marzenia niech zostaną zrealizowane, a obietnice spełnione. Ale przede wszystkim życzę Wam, abyście każdego dnia budzili się rano i znajdowali powód do szczęścia, a każdego wieczora mieli tych powodów do szczęścia przynajmniej kilka i zasypiali z uśmiechem. Życzę Wam abyście 31 grudnia 2016 roku mogli powiedzieć, że ten rok dał Wam przynajmniej 2016 powodów do radości, zadowolenia, szczęścia, satysfakcji.

You may also like

1 komentarz

  • Basia W
    10 października 2016 at 14:02

    Witaj Ja mam dwójkę dzieciaczków i co roku nasz sylwester wygląda tak, że albo organizujemy skromną posiadówke u nas w mieszkaniu lub jedziemy do rodziny gdzie wspólnie świętujemy a dzieciaki co roku wytrzymują do północy przeważnie padają po pokazie fajerwerek:)
    Może kiedyś gdy będą starsi zaszalejemy z mężem na jakimś balu 😉 Pozdrawiam serdecznie

LEAVE A COMMENT

O mnie

Zofia

Kim jestem? Hmm… Jestem tysiącem osób w jednej. Jestem kobietą, żoną, mamą, córką, wnuczką, pracownikiem, kucharką, sprzątaczką, gosposią, nianią, kochanką. Jestem sobą i jestem efektem swoich rodziców.

Zblogowani

Zblogowani